Jedynym iPhone’em, którego brakowało mi w kolekcji był iPhone 6 Plus. Od dnia premiery wiedziałem, że będę musiał go kupić. Jak już nadarzyła się taka okazja to nie mogłem jej zmarnować. Plus trafił w moje ręce, a ja nie mogłem obie odmówić przetestowania go w boju. Na kilka dni przesiadłem się wiec na większą niż większą wersję iPhone’a.
Przetestowałem go zarówno w weekend, jak i zwykły dzień pracy oraz na wieczornej imprezie. Od pierwszego dotknięcia jego wielkość robi wrażenie, on jest po prostu OGROMNY. Jednocześnie wcale nie jest tak niewygodny jak się początkowo wydaje. Momentami odnosiłem wrażenie, że wygodniej leży w ręku niż mniejsza wersja. Nie miałem też żadnego problemu z włożeniem go do kieszeni dowolnych spodni. Nie ważne, czy to były to dopasowane jeansy, czy spodnie od garnituru. Jedyny problem z wielkością pojawił się w samochodzie. W samochodzie zawsze wyjmuję telefon z kieszeni i zazwyczaj odkładam go do kieszeni w drzwiach. Niestety iPhone 6 Plus był za duży w to miejsce. To błahostka, ale to był też pierwszy duży minus.




To musiało się w końcu stać – masażer lub jak kto woli wibrator ze sterowaniem przez smarhone’a – mowa o produkcie We-Vibe® 4 Plus. Przyznam, że lekko mi niezręcznie o nim pisać, dlatego nie będę się zagłębiał … hmm samo jakoś tak wychodzi … w szczegóły budowy i używania – znajdziecie je na 


