W zbliżającym się wielkimi krokami iOS 8 dostaniemy natywne oprogramowanie pod nazwą Healthkit (Zdrowie). Domyślnie w tym miejscu będziemy mogli gromadzić wszystkie informacje na temat naszego zdrowia. Począwszy od odżywiania, poprzez pomiary wagi, ilość ruchu, analizę snu, aż po pomiary cukru we krwi, tętna i wydolność oddechową. Niektóre z parametrów zakrawają już na pomiary ambulatoryjne i pewnie dlatego krążą plotki o możliwej współpracy Apple ze szpitalami. Nie do końca wiadomo jakby miało to wyglądać, ale na myśl przychodzi możliwość udostępniania danych zbieranych przez urządzenia powiązane z Healthkit, zewnętrznym instytucjom. Tam jakiś automat, a w krytycznych sytuacjach żywy lekarz będzie interweniował. Tutaj dochodzimy do głównego problemu czyli zbierania danych. Kilka dni temu Wojtek tweetował:
5S – 16707 UP24 – 13564 Vivofit – 14528
— Wojtek Pietrusiewicz (@morid1n) sierpień 15, 2014
Kroki dzisiaj: 5S: 9738 UP24: 7024 Vivofit: 10287 #precyzja — Wojtek Pietrusiewicz (@morid1n) sierpień 14, 2014
Jak widać nawet prosty pomiar kroków nie jest niczym trywialnym dla popularnych urządzeń. Jak się przyjrzycie to w powyższych danych nie widać nawet żadnej logiki tłumaczącej błędy. Oczywiście też nie wiadomo, które urządzenie podaje prawidłowe wartości, najpewniej żadne. Jakiś czas temu podobne sytuacje miałem przy próbach pomiaru tętna. Jadąc na rowerze stacjonarnym wyświetlał mi on tętno w okolicach 130 w czasie gdy opaska Samsunga pokazywała 110. Godzinę później opaska pokazywała 150, a rower 140. Zarówno w przypadku mierzenia tętna jak i kroków tego typu odchylenia pomiarów nie są szczególnie niebezpieczne. Dla własnej motywacji powinny wystarczyć, pod warunkiem, że nagle nie zmienimy urządzenia i nasze osiągi automagicznie nie wzrosną o 10%. Już widzę „wyścig zbrojeń” producentów opasek i ich hasła reklamowe „Z naszą opaską przebiegniesz bez wysiłku dystans o 10% dłuższy przy maksymalnym tętnie wyższym o 15%”. Osoby szukające motywacji poprzez współzawodnictwo w „socjalu” nawet trochę podświadomie, ale mogą dać się temu zwieść.
Teraz warto sobie zadać pytanie czy Apple chce wchodzić na rynek tak niepewnych wyników, oczywiście przy założeniu, że nie posiadają technologii, które daje laboratoryjne wyniki, a raczej nie posiadają. Posiadając pozycję jednego z dominujących dostawców smartphonów mogą dość łatwo namówić do wejścia w ich system Healthkit praktycznie dowolnego dostawcę podobnych urządzeń, pobierając oczywiście stosowne opłaty licencyjne. Użytkownicy niech kupują opaskę dowolnego procuenta, a nawet jeszcze lepiej kilka, niech porównują wyniki, niech „szerują” tylko te najlepsze. Jaki sens pchać się na już tak bardzo obstawiony rynek i przy okazji obrywać od klientów gdyby okazało się, że z opaską Apple przebiegają nagle 10% mniej niż z opaską konkurencji.



JK Shin, prezes i dyrektor generalny działu IT & Mobile Communications w Samsung Electronics
Bardzo rzadko zdarza mi się pisać na tym blogu na tematy nie do końca związane w technologią, tym razem jednak chciałbym abyście poznali moje zdanie. Na co dzień doświadczam „hejtu” internetowego, niektórzy z Was nazywają mnie pedałem, idiotą, zaślepionym głupkiem – to kilka z tych lżejszych określeń. Wszystko to dlatego, że wolę iPhone’a od telefonu z Andoridem i MacBooka od komputera z Windows. Mam już jednak sporo lat na karku i wiem, że robiąc coś bardziej publicznie niż do szuflady zawsze narażamy się na krytykę, dlatego specjalnie tym hejtem się nie przejmuję, co więcej nawet mnie trochę bawi. Nie raz miałem genialny ubaw ze znajomymi czytając komentarze na blogu. Fala hejtu jednak w pewnym momencie zaczęła przeszkadzać moim czytelnikom. Zrobiłem wtedy prosty zabieg i zablokowałem anonimowe komentarze w systemie Disqus jakiego używam na blogu. Większość hejterów piszących kąśliwe „komcie” to jednak skończeni lenie, gdyby nimi nie byli to by mieli zajęty dzień czymś innym niż robieniem z siebie idioty, więc te najgorszej jakości komentarze szybko znikły. Ciągle jest sporo nieprzychylnych, ale je często rozumiem, staram się odpowiadać, przekonywać lub po prostu dowiedzieć się, że zrobiłem błąd lub literówkę. Nikt nie musi się przecież ze mną zgadzać, a ja nie jestem idealny. Możliwość komunikacji z czytelnikiem to dla mnie tak duże „dobro”, że nie zrezygnuję z niego tylko dlatego, że ktoś nie używa języka wyuczonego u profesora Miodka lub uważa, że Apple to gówno. Głosy takich ludzi też chcę słyszeć i jeśli są tego warte to odpowiadać.
