Blackberry Storm czyli najnowsze dziecko RIM i jednocześnie pierwsze ich urządzenie z ekranem dotykowym – trafił dziś w moje ręce. Jeśli ktoś jeszcze po przeczytaniu tytułu ma wątpliwości jak mi się podoba to urządzenie to dodam, że mój klient (zakochany w Blackberry) po paru minutach sam na sam z urządzeniem powiedział „Wyrzuć to gówno do kosza”.
W czym problem?
Odpowiadam w ekranie dotykowym.
Na początku wszystko jest OK. Piękne menu, ślicznie animowane, dość szybko działające. Cud, miód, malina. Problem się pojawia gdy chcemy coś na urządzeniu napisać. Zupełnie się nie daje.
Po pierwsze ekran jest zupełnie nie precyzyjny.
Po drugie ekran jest zupełnie inny niż każdy ekran dotykowy. Aby wcisnąć literkę musimy wcisnąć/kliknąć cały ekran (zupełnie jak touchpad w nowych MacBookach Alu).
To powiązanie daje efekt piorunujący. Testowałem telefon na dwóch rożnych osobach. Pierwsza miała napisać „Moje Jabluszko”, druga miała napisać takie małe wyznanie miłości w dwóch słowach (to trochę związane z odliczeniem na stronie).
Obie osoby testu nie przeszły – znaczy trafiło ich … zanim skończyli pisać.
PS. W skali od od 1 do nieskończoności ekran Storma dostaje 1 – ekran iPhone’a dostaje nieskończoność.




